Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Film GORĄCY JAK PIEKŁO, SZYBKI JAK POCISK. RECENZJA SERIALU „DEVILMAN CRYBABY” MASAAKIEGO YUASY

Plakat serialu „Devilman Crybaby"; źródło: AV Watch

27.01.2019 | 15:05
Autor: Jakub Klich

Serial o demonicznym superbohaterze zagościł na platformie Netflix. Czy nowa adaptacja kultowej mangi mówi coś ciekawego o dzisiejszym świecie i czy spodoba się współczesnym widzom?

Niewiele osób dzisiaj pamięta, że kino japońskie było kiedyś synonimem kreatywności, odwagi i wyzwolenia obyczajowego. Japońscy twórcy bezkompromisowo dotykali tematów trudnych i kontrowersyjnych, prowokowali widzów niezwykłymi pomysłami narracyjnymi i rozwiązaniami formalnymi. Dotyczyło to w równym stopniu filmów i seriali animowanych. Z czasem Japonia weszła w okres kryzysu, który dotknął zarówno ekonomię, jak i sfery kultury i sztuki. Brak kapitału i ryzyko bankructwa oraz zachowawcza postawa studiów i producentów popychały ich do inwestowania w działalność, która miała przynieść pewny zysk. Swoje piętno odcisnęło też postępujące zapóźnienie techniczne, jakie powodowało, że japońskie filmy i seriale w momencie premiery wyglądały już na dzieła sprzed co najmniej dziesięciu lat.

Jednak od czasu do czasu pojawiają się wspaniałe utwory, które przywracają wiarę w kreatywność i odwagę twórców z Kraju Kwitnącej Wiśni. Taką produkcją zdecydowanie jest nowy, błyskotliwie zrealizowany, 10-odcinkowy serial anime „Devilman Crybaby” w reżyserii Masaakiego Yuasy. 

Masaaki Yuasa jest jednym z najbardziej oryginalnych i innowacyjnych twórców japońskiej animacji. Yuasa nie tylko reżyseruje filmy i seriale telewizyjne, ale również pisze scenariusze, przygotowuje storyboardy i zajmuje się procesem animacji. Do jego najważniejszych osiągnięć należą seriale: „Chibi Maruko-chan”, „My Neighbors the Yamadas”, „Samurai Champloo” oraz filmy pełnometrażowe: „Cat Soup” i „Mind Game”. Yuasa zadebiutował na początku lat 90. i należy do pokolenia twórców takich jak Mamoru Oshii. Ich filmy zmieniły formalne i estetyczne kanony kina animowanego. Stanowiły też źródło inspiracji dla fanów animacji na całym świecie, w tym wielu znanych filmowców z Europy i Ameryki.

Opowieści z piekła rodem

„Devilman Crybaby” to nowa adaptacja bardzo popularnej serii komiksów autorstwa Gō Nagaia, która ukazała się w Japonii na początku lat 70. Serial opowiada świetnie napisaną, mroczną i momentami naprawdę szokującą historię dwóch przyjaciół, których poznajemy, gdy są dziećmi. Akira Fudo to czarnowłosy, bardzo wrażliwy chłopiec, który często wybucha niekontrolowanym płaczem. Ryo Asuka jest niebieskookim blondynem, słynącym z dojrzałości, opanowania i emocjonalnego chłodu. Kilka lat później nastoletni Akira jest uczniem szkoły średniej gdzieś na peryferiach dużego japońskiego miasta. Chłopak został porzucony przez egoistycznych rodziców, którzy zdecydowali się na karierę za granicą i zostawili go na wychowanie u swoich przyjaciół. Akira ma w pamięci tylko kilka strzępów wspomnień o swojej matce i ojcu, ale stara się być dobrym uczniem i sportowcem-amatorem. Jego koledzy i koleżanki żyją bez większej nadziei na przyszłość, umilając sobie czas piciem alkoholu i zażywaniem narkotyków. Ryo natomiast w tajemniczych okolicznościach dorobił się gigantycznej fortuny, podróżuje po całym świecie, a w Japonii mieszka w ekskluzywnym apartamencie na jednym z najwyższych pięter drapacza chmur. Pewnego dnia Ryo wyznaje Akirze, że potrzebuje jego pomocy, ponieważ jest łowcą demonów, które próbują opętać całą ludzkość i podbić świat. Przyjaciele wyruszają razem na wyprawę. W jej trakcie, po części z winy Ryo, w ciało Akiry wniknie demon o imieniu Amon, jeden z najpotężniejszych czempionów piekieł. Ku zaskoczeniu wszystkich Akira okazuje się jednak niebywale silnym człowiekiem. Demon nie będzie w stanie go opętać, ale stopi się z nim, tworząc człowieczo-diabelską hybrydę, czyli tytułowego Devilmana. Tak rozpoczyna się opowieść o diabelskim superbohaterze, który wplątany zostanie w sieć intryg, jaka doprowadzi do wybuchu konfliktu na światową skalę.   


Devilman zadebiutował na platformie Netflix; źródło: Ramen Parados

Pierwsze kilka odcinków serialu to historie radzenia sobie Akiry z nową sytuacją, nauka posługiwania się nabytymi dzięki demonowi mocami, ale też zaspakajania diabelskich potrzeb. Yuasa w błyskotliwy sposób bawi się standardowym motywem młodego superbohatera, który wcześniej był słabeuszem, a teraz musi wejść w rolę herosa. W drugiej połowie sezonu pojawiają się nowe wątki, a ton staje się znacznie poważniejszy. Nad światem zawiśnie widmo konfliktu między państwami oraz między ludzkością a piekłem. Szybko okaże się, że podział na pozytywnych bohaterów i czarne charaktery nie pokrywa się z podziałem na ludzi i demony. Akira-Devilman będzie musiał walczyć w wielkiej wojnie, której zwycięzcę poznamy w autentycznie poruszającym finale.

Animowany kolaż obrazów i dźwięków

Serię „Devilman Crybaby" wyróżnia bardzo dynamiczne tempo akcji i montażu. Kiedyś taki styl nazywano „wideoklipowym" lub „teledyskowym", a określenia te miały nacechowanie zdecydowanie pejoratywne. Krytycy posługiwali się nim, aby opisać filmy atakujące zmysły widza serią poszatkowanych obrazów, wyrzucanych przez projektor z prędkością pocisków karabinu maszynowego. Taka wizualna sieczka miała przykryć płytkość historii, papierowość postaci i ogólną sztampę widowiska. Jednak u Yuasy taki styl jest idealnym medium dla opowiedzenia historii Devilmana. Akcja mknie z prędkością sportowych samochodów i motocykli, jakie uwielbiają główni bohaterowie. Bogactwo i różnorodność mieniących się barw, pulsujących świateł oraz wibrujących dźwięków są idealną formą, aby przedstawić opowieści o diabelskim superbohaterze. Animacja jest niezwykle piękna i bardzo eklektyczna. Obrazy stylizowane są na ruchome wersje różnych technik malarskich: akwareli, pasteli, szkiców węglem lub ołówkiem, malarstwa tuszowego, graffiti, plakatów, rysunków wykonanych fluoryzującymi mazakami a nawet bazgrołów dziecka. Yuasa osiąga też mistrzowską harmonię między ruchem w obrazach (akcja) a ruchem obrazów (montaż), co zapewnia widzowi moc autentycznie niezapomniawych wrażeń.


Eklektyczny styl animacji; źródło: Spoil Anime

Pochwalić należy też aktorstwo. Właściwie wszyscy seiyū spisali się wyśmienicie. Grający Akirę-Devilmana Kōki Uchiyama jest naprawdę fenomenalny, a w jego głosie idealnie wyrażane są emocje bohatera. Drobnym mankamentem mogą być sceny z dialogami w języku angielskim z udziałem Ayumy Murase, który gra Ryo. Aktor niestety nie mówi zbyt dobrze po angielsku, a jego nieporadność stwarza niestety nieprzyjemny dysonans, ponieważ jego postać ma być w założeniu uosobieniem idealnego, zimnego perfekcjonisty.

W ramach ciekawostki warto dodać, że w rolę rapera Wamu wciela się Ken the 390 –  jeden z najbardziej kreatywnych i pracowitych artystów japońskiej sceny hip-hopowej. Jego niezwykle piękny, niski głos jest tak charakterystyczny, że dało się go rozpoznać już po kilku słowach. Oprócz dialogów Ken ma też okazję zaprezentować kilka swoich piosenek, które komentują życie młodych bohaterów serialu. Mam wielką nadzieję, że to nie tylko jednorazowa przygoda i będziemy mieli jeszcze wiele okazji, aby usłyszeć bas Kena w kolejnych filmach i serialach animowanych.


Ken the 390 jako raper Wamu (drugi z lewej); źródło: SW

Wszystkie kręgi piekła                                                                     

Ogromną zaletą anime „Devilman Crybaby” jest również fakt, że serial można po prostu oglądać jako efektowne widowisko lub próbować odczytać go głębiej, co jest możliwe na kilku poziomach.

Jest naprawdę świetnym obrazem gatunkowym (horror/thriller), który pokazuje, że nawet duża dawka przemocy i erotyki nie musi równać się tylko wulgarnym epatowaniem tymi motywami w celu dostarczenia widzom łatwej rozrywki. Serial „Devilman Crybaby” można uznać za współczesne dzieło wpisujące się w nurt japońskiej kultury zwany eroguro (z jap. „erotyczna groteska”), którego głównym tematem jest przemoc ukazywana w wyolbrzymiony i niedorzeczny sposób oraz makabryczne zjawiska zawierające wątki erotyczne. Cechy charakterystyczne stylu eroguro zaczęły kształtować się w literaturze i malarstwie japońskim już na przełomie lat 20. i 30. XX wieku. Następnie zapożyczone i rozwinięte zostały przez twórców sztuki filmowej. Najczęściej styl eroguro uważany jest za zjawisko emancypacyjne, przejaw krytyki konserwatywnej tradycji oraz, w późniejszym okresie, krytyki kultury konsumpcyjnej.

„Devilman Crybaby" jest też niezwykle ciekawą metaforą dojrzewania i dorastania. Tytułowy diabeł, który opętał Akirę, jest symbolem siły popędów i żądz, jakie budzą się w nas w wieku nastoletnim. Jest też personifikacją poznania, zdobycia wiedzy o świecie, w tym o jego mrocznej stronie. Tutaj Yuasa wydaje się w bardzo intrygujący sposób proponować nam syntezę młodzieńczej niewinności i wrażliwości oraz „diabelskiej" wiedzy i siły. Devilman jest właśnie równocześnie człowiekiem i diabłem. Chce być taką hybrydą i zdaje sobie sprawę z zalet takiego stanu. Często musi walczyć z antagonistami, którzy pragną, aby wybrał tylko jedną stronę swojej natury, a drugą odrzucił lub unicestwił. Yuasa przekonuje nas, że zarówno „czyste” człowieczeństwo, jak i „czyste” diabelstwo to niebezpieczne ekstrema, a dążenie do równowagi między nimi to właściwa postawa.


Akira wkracza w świat dorosłości; źródło: Fandom 

W końcu serial Yuasy mówi też coś ważnego o kondycji współczesnego świata. Po obejrzeniu wszystkich odcinków japońskiego serialu przychodzą na myśl słowa Toni Morrison, jednej z najwspanialszych współczesnych pisarek amerykańskich. W swoim przemówieniu noblowskim Morrison dokonała błyskotliwej reinterpretacji mitu o wieży Babel. Jej zdaniem pomieszanie języków i upadek projektu budowy wieży, która miała dosięgnąć nieba, nie były zemstą rozgniewanego boga. Bóg wprowadził różnice językowe, aby udowodnić ludziom, że nie są jeszcze gotowi na powrót do raju. Nie byli bowiem w stanie zaakceptować innych sposobów myślenia, mówienia i rozumienia świata. Będą mieli jeszcze bardzo wiele pracy do wykonania. Twórcy serialu „Devilman Crybaby” dochodzą do podobnych wniosków, ale ubierają je w szaty współczesnego anime. Brak wzajemnego zrozumienia pomiędzy ludźmi oraz między ludźmi i demonami może doprowadzić do bezwzględnej, wyniszczającej wojny wszystkich ze wszystkimi.  


Oficjalny zwiastun serialu; źródło: YouTube/Netflix

Naprawdę wspaniale ogląda się serię „Devilman Crybaby" na początku 2019 roku. W serialu jest coś bardzo tradycyjnego, przywołującego na myśl doznania, jakie chyba wiele osób z Polski doświadczało, oglądając anime w dzieciństwie – to niezwykłe odczucie osoby z Zachodu, która ogląda film animowany (w naszej części świata typ filmów zarezerwowany raczej dla młodszych widzów) z elementami przemocy i erotyki. Ale w nowej opowieści o Devilmanie jest też coś niezwykle współczesnego – poczucie zbliżającej się zmiany, potrzeba buntu i oporu oraz przeświadczenie, że jeśli sprawy będą dalej zmierzać w złym mierunku, brakować nam będzie wzajemnego zrozumienia i ulegać będziemy skrajnym ideologiom, to już niedługo możemy żyć w świecie niszczonym przez wielki międzynarodowy konflikt.

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

manga i anime   sztuka   film   animacja   serial  

NASZE ARTYKUŁY

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Komu macha maneki-neko?

Kitsune - japońskie lisy

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy